"Ta historia nie miała zbyt wielu odcieni szarości. Ani żadnej bieli. Była zwyczajnie czarno-czarna.
Ale tę czerń też trzeba było odpowiednio ubrać w słowa. I to takie, które oddadzą wszystko, a jednocześnie nie sprawią, że jej, serce rozsypie się w pył. Bo tego właśnie potwornie się bała. W myślach mogła omijać to, co najbardziej bolesne. Nigdy nie zapomniała, zresztą dowodem na to była kapa zszyta z wielu kawałków kolorowych materiałów. Kapa, której pilnowała jak oka w głowie. Która przeżyła z nią okupację i powojenną tułaczkę. Była jej najcenniejszym skarbem. Poszarpana, nierówno zszyta, gdzieniegdzie dziurawa. Nie oddałaby jej za nic. To było wszystko, co jej zostało z dawnego życia. Kapa i obietnica, którą złożyła podczas tamtej zimnej, ponurej wojennej nocy..."